wtorek, 2 lipca 2013

Prolog

Prolog, czyli od czego wszystko się zaczęło

Mała, pięcioletnia dziewczynka biegła uśmiechnięta przez park. Była dosyć szybka jak na swój wiek. Śpieszyła się, bo wiedziała, że rodzice niedługo każą jej wracać do domu oraz dlatego, iż na boisku ktoś na nią czekał.
Nie było jeszcze późno, bo niedługo miała minąć godzina osiemnasta, lecz w parku nie dało zauważyć się tak dużo dzieci jak wcześniej. Większość z nich poszła do wesołego miasteczka, które zostało otwarte na początku wakacji. Chociaż minęły już dwa tygodnie od jego otwarcia, rodziny nadal chodziły tam tłumami.
Dziewczynka wbiegła na teren boiska do piłki nożnej. Prócz wysokiego, szesnastoletniego bruneta, który był jej starszym bratem, na boisku nie było nikogo. Gdy zauważył on pięciolatkę, uśmiechnął się i także do niej podbiegł. Uniósł ją nad głowę i kilka razy lekko podrzucił. Stadko wróbli odleciało z boiska, spłoszone piskami i śmiechami ludzi.
Chłopak odstawił siostrę na ziemię. Ona, gdy tylko dotknęła stopami podłoża, podbiegła do ławek ustawionych za bramką i wyciągnęła spod ławki piłkę adidasa. Podała ją brunetowi i rozpoczęli jak co dzień swój mały trening.

Dwa lata później. Początek roku szkolnego.

Przestraszona dziewczynka z dwoma warkoczykami czekała przed drzwiami swojej nowej szkoły na starszego brata. Ich rodzice weszli już do środka, jednak ona nie chciała wejść bez ukochanego przyjaciela. Spóźniał się, a wiedział, jak bardzo rozpoczęcie roku było dla siostry ważne.
Gdy minęło około piętnaście minut, a dziewczynka była już bardzo spóźniona, brat nadal się nie pojawiał. Mała brunetka westchnęła i weszła przez wielkie drzwi do szkoły. Gdy szła przez korytarze do swojej klasy, skrycie wytarła rączką łezkę, która spłynęła po rumianym policzku.
Okazało się, iż brunet miał wypadek drogowy. Podczas spotkania w klasie do ojca rodzeństwa zadzwonili ze szpitala ze straszną wiadomością. Chłopak dostał śmiertelnych obrażeń. Gdy jego rodzina niezwłocznie przyjechała do szpitala, on już nie żył.

Dzisiaj. Początek roku szkolnego.

Już nie taka mała brunetka założyła za ucho pasmo swoich lśniących włosów. Bała się tego dnia, dnia rozpoczęcia roku szkolnego od pierwszej klasy podstawówki, kiedy to zmarł jej ukochany brat.
Dziewczyna, w zamiarze podejścia do drzwi wejściowych zrobiła kilka kroków w ich kierunku, gdy tłum uczniów od razu wciągnął ją do środka. Kiedy przekroczyła próg gimnazjum, poczuła, iż skończył się już czas nazywania jej „dzieckiem”. Teraz należała do „młodzieży”.

Tylko pytaniem jest, czy jej się to spodoba?


I jak, co sądzicie? Piszcie w komentarzach, a ja już zabieram się za rozdział pierwszy, który powinien pojawić się tutaj jeszcze w tym tygodniu.

Okej, minęło kilka dni, a na blogu ani jednego komentarza. Publikuję moje opowiadanie po to, by ktoś je czytał, a skoro czytających nie ma, to nie wiem, czy jest sens dalej pisać (znaczy się, umieszczać to opowiadanie, bo pisać je i tak będę). Jeśli jednak jest jakiś obserwator bloga, proszę, by się odezwał.


2 komentarze:

  1. Napisz coś jeszcze, bo po prologu ciężko ocenić!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie, że ktoś to czyta. Okej, do końca tygodnia (tego tygodnia) wkleję pierwszy rozdział. :)

      Usuń