Lekcje minęły wyjątkowo szybko. Na religii wleciało mi np zaś na matmie - kazanie za używanie telefonu ( wreszcie nauczycielka mnie zauważyła! ).
Przelotnie spotkałam się z Wiktorem, Matim i Adamem (znaczy sie tylko z dwoma pierwszymi). Mój chłopak i Mateusz mieli trening zaś ja i Adaśko wsiedliśmy do autobusu by rozpocząć nudną podróż do domu.
- Hej, może wstąpiłbyś do mnie?
- Oki. I tak nic nie robię oprócz czytania Mikołajka po raz setny - powiedział i uśmiechnął się.
- To prawda, że chcą ci założyć aparat na zęby?
- Taaa... Niestety, - powiedział z żalem - tak. Wiesz jak jeszcze mama mi to mówi to ja nie potrafię się jej sprzeciwić. - Nagle zasmucił się. Jego twarz w kształcie owalu, przybrała tak smutny wyraz iż nie mogłam na to patrzeć.
- Ej! Gramy w jednym teamie! Też będę miała aparat na zęby - to nie daje mi spać już od dawna!
Zaśmiałam się a on ze mną.
Wreszcie wysiedliśmy. Pobiegliśmy do mnie do domu nabijając się z tego, że mój kumpel wdepnął w błoto i ubrudził swoje ulubione spodnie.
Przywitaliśmy się z moimi rodzicami i poszliśmy do mojego pokoju.
- Nic się u ciebie nie zmieniło. - Powiedział.
- Nom. Jakoś tak wyszło. Ale szykuje mi się remont.
- Aha.
Rozmowa w ogóle się kleiła. Przypomniałam sobie o wczorajszej rozterce, która jak stadko motyli wyleciała z mojej głowy.
- Adam?
- Hmm...?
- Czy ja jestem ładna?
To pytanie wyraźnie go zmroziło. Zaśmiał się sztucznie. A potem zamarł. Patrząc w okno, zamyślony wyglądał tak dziecinnie. Miał rozczochrane włosy, brudne spodnie, niewinny wyraz twarzy. To wszystko sprawiało, że czułam się jakby... Mniejsza.
On jednak nie zdając sobie sprawy z moich myśli odpowiedział:
- Wiesz powinienem ci już dawno to powiedzieć. W końcu jesteś moją najlepszą przyjaciółką.
Przekręciłam pytająco głowę.
- Ja... Jestem zakochany w Natalii. Wiem, ona była dla ciebie wredna na tym balu ale może jednak czas się pogodzić. Byłoby mi dużo łatwiej na przykład dlatego iż zamierzam jej zaproponować chodzenie. - To brzmiało tak jakbyśmy byli jeszcze w podstawówce, gdzie powstawały pierwsze miłostki. Jednak tym razem to mnie zmroziło.
- Potrzebuje twojej pomocy. Bo mi na niej zależy. - Tu spojrzał na mnie.
- NIE.
- Proszę cię, nie bądź samolubem.
- Co ma do tego bycie samolubem?!
- Myślisz iż wszyscy się w tobie zakochują?! Mylisz się! Połowa chłopaków twierdzi, że jesteś sztuczna! Z tymi swoimi kolorowymi włoskami wyglądasz idiotycznie!
Bolało.
- TY TEGO NIE WIDZISZ?! NATALIA ROBI SOBIE ZE WSZYSTKICH SŁUGUSÓW! - krzyknęłam. Kłótnia wstąpiła na wyższy stopień.
- No i?!
- Boże, nie myślałam, że jesteś tak tępy!
- Teraz jeszcze jestem tępy?! Masz rację. Tylko wydawało mi się, że jesteś moją przyjaciółką. - Zaszkliły mu się oczy. Mi też.
- Okej sorry. Spokojnie.
- Spokojnie?! - Wrzasnął. - Pomyśleć, że kiedyś mogłem być w tobie zabujany i zazdrościć Wikiemu.
Co?
- Byłeś we mnie zabujany?
- Tak! A teraz cześć! Miło było! - Wypadł z mojego azylu kipiący ze złości.
A ja po prostu krzyknęłam:
- Ja w tobie też! Zadowolony?!
Wydaje mi się, że on nie usłyszał. Ja za to wreszcie przyznałam się do własnych uczuć. Co się dzieje ze mną? Ciężko stwierdzić.
==================================================================
Ja usłyszałem. Nie mogłem uwierzyć. Ale teraz za późno. Już nie czuję do niej tego samego co w lato.
Czemu jednak gdy dobiegłem do przystanku czułem mieszankę samozadowolenia i szczęścia?
I czemu po polikach ciekły mi łzy?
![]() |
| Pokoik Alex :3 |

