środa, 30 października 2013

Rozdział 3 Pechowy dzień

 Po zjedzeniu tosta i pokonaniu nużącej drogi do ośrodka dla przyszłych przewodniczących świata od razu poszłam do swojej szafki. W środku była poobwieszana plakatami i naklejkami. Uśmiechały się buźki Martina Garrix'a, Oliego z BMTH oraz RiRi. Naklejki świadczyły o zamiłowaniu do plastyki, snowboardu, itp.
 Lekcje minęły wyjątkowo szybko. Na religii wleciało mi np zaś na matmie - kazanie za używanie telefonu ( wreszcie nauczycielka mnie zauważyła! ).
 Przelotnie spotkałam się z Wiktorem, Matim i Adamem (znaczy sie tylko z dwoma pierwszymi). Mój chłopak i Mateusz mieli trening zaś ja i Adaśko wsiedliśmy do autobusu by rozpocząć nudną podróż do domu.
 - Hej, może wstąpiłbyś do mnie?
 - Oki. I tak nic nie robię oprócz czytania Mikołajka po raz setny - powiedział i uśmiechnął się.
 - To prawda, że chcą ci założyć aparat na zęby?
 - Taaa... Niestety, - powiedział z żalem - tak. Wiesz jak jeszcze mama mi to mówi to ja nie potrafię się jej sprzeciwić. - Nagle zasmucił się. Jego twarz w kształcie owalu, przybrała tak smutny wyraz iż nie mogłam na to patrzeć.
 - Ej! Gramy w jednym teamie! Też będę miała aparat na zęby - to nie daje mi spać już od dawna!
 Zaśmiałam się a on ze mną.
 Wreszcie wysiedliśmy. Pobiegliśmy do mnie do domu nabijając się z tego, że mój kumpel wdepnął w błoto i ubrudził swoje ulubione spodnie.
 Przywitaliśmy się z moimi rodzicami i poszliśmy do mojego pokoju.
- Nic się u ciebie nie zmieniło. - Powiedział.
- Nom. Jakoś tak wyszło. Ale szykuje mi się remont.
- Aha.
 Rozmowa w ogóle się kleiła. Przypomniałam sobie o wczorajszej rozterce, która jak stadko motyli wyleciała z mojej głowy.
 - Adam?
 - Hmm...?
 - Czy ja jestem ładna?
 To pytanie wyraźnie go zmroziło. Zaśmiał się sztucznie. A potem zamarł. Patrząc w okno, zamyślony wyglądał tak dziecinnie. Miał rozczochrane włosy, brudne spodnie, niewinny wyraz twarzy. To wszystko sprawiało, że czułam się jakby... Mniejsza.
 On jednak nie zdając sobie sprawy z moich myśli odpowiedział:
 - Wiesz powinienem ci już dawno to powiedzieć. W końcu jesteś moją najlepszą przyjaciółką.
 Przekręciłam pytająco głowę.
 - Ja... Jestem zakochany w Natalii. Wiem, ona była dla ciebie wredna na tym balu ale może jednak czas się pogodzić. Byłoby mi dużo łatwiej na przykład dlatego iż zamierzam jej zaproponować chodzenie. - To brzmiało tak jakbyśmy byli jeszcze w podstawówce, gdzie powstawały pierwsze miłostki. Jednak tym razem to mnie zmroziło.
 - Potrzebuje twojej pomocy. Bo mi na niej zależy. - Tu spojrzał na mnie.
 - NIE.
 - Proszę cię, nie bądź samolubem.
 - Co ma do tego bycie samolubem?!
 - Myślisz iż wszyscy się w tobie zakochują?! Mylisz się! Połowa chłopaków twierdzi, że jesteś sztuczna! Z tymi swoimi kolorowymi włoskami wyglądasz idiotycznie!
 Bolało.
 - TY TEGO NIE WIDZISZ?! NATALIA ROBI SOBIE ZE WSZYSTKICH SŁUGUSÓW! - krzyknęłam. Kłótnia wstąpiła na wyższy stopień.
 - No i?!
 - Boże, nie myślałam, że jesteś tak tępy!
 - Teraz jeszcze jestem tępy?! Masz rację. Tylko wydawało mi się, że jesteś moją przyjaciółką. - Zaszkliły mu się oczy. Mi też.
 - Okej sorry. Spokojnie.
 - Spokojnie?! -  Wrzasnął. - Pomyśleć, że kiedyś mogłem być w tobie zabujany i zazdrościć Wikiemu.
 Co?
 - Byłeś we mnie zabujany?
 - Tak! A teraz cześć! Miło było! - Wypadł z mojego azylu kipiący ze złości.
 A ja po prostu krzyknęłam:
 - Ja w tobie też! Zadowolony?!
 Wydaje mi się, że on nie usłyszał. Ja za to wreszcie przyznałam się do własnych uczuć. Co się dzieje ze mną? Ciężko stwierdzić.

==================================================================

 Ja usłyszałem. Nie mogłem uwierzyć. Ale teraz za późno. Już nie czuję do niej tego samego co w lato.
 Czemu jednak gdy dobiegłem do przystanku czułem mieszankę samozadowolenia i szczęścia?
 I czemu po polikach ciekły mi łzy?

Pokoik Alex :3



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz