Dostrzegłam
kątem oka, że Zuza wyszła z przebieralni. Miała na sobie sukienkę w kolorze
koralowym. Wyglądała przecudnie. Zmieniła się od końca szóstej klasy (mimo, iż
minęły tylko dwa miesiące).
Hana
ubiegła mnie ze skomentowaniem piękna mojej przyjaciółki.
-Jak
Kacper cię zobaczy to padnie! Pięknie wyglądasz.
Hanna
Milczewska była o rok młodsza ode mnie i Zuzki. Znamy się przez to, że nasi
rodzice grywają razem w brydża. My zresztą też.
Minęło
około sześciu godzin od feralnego „padnięcia na łóżko”, zaś półtorej godziny od
zakończenia mojego treningu capoeiry. Zuza zadzwoniła do mnie i Hany, że
potrzebuje pomocy, bo jej chłopak zaprosił ją na randkę a ona nie ma się w co
ubrać. Tak też przyjechałyśmy we trójkę do centrum handlowego by załatwić ten
jakże uporczywy problem.
Zapadła
cisza a moje przyjaciółki chyba oczekiwały ode mnie komentarza, więc
pośpiesznie powiedziałam:
-Wyglądasz
ślicznie, ale dodałabym coś na ramiona bo jest ciupkę za mdławo.
-Nie
rozpędzajcie się za bardzo, bo ta sukienka jest chyba, a raczej na pewno o
rozmiar na mnie za mała – odparła Zuzka.
-Co za
problem wziąć większą? – zapytała najmłodsza z nas.
-No
właśnie nie ma większej. Mierzyłaś już tą granatową, Zuza?
-Tak.
Ten kolor do mnie nie pasuje. Och, co ja zrobię! Mam problem! Za pół godziny
zamykają sklepy, powinnam być już w domu a na dodatek zaciągnęłam was tu ze
mną! – histeryzowała.
-Spokojnie!
Mogę sprawdzić, czy w zapleczu nie ma tego rozmiaru, którego panienka
potrzebuje. – Niespodziewanie za nami pojawiła się pracownica sklepu
-Naprawdę?!
Była bym bardzo wdzięczna.
Powiedziałyśmy
pani rozmiar i zniknęła pomiędzy wieszakami.
Wyciągnęłam
iPhona, ponieważ dziewczyny zajęły się tematem, który mnie nie ciekawił. Miałam
jedną wiadomość od taty oraz trzy nieodebrane połączenia od TATY, Wiktora i
Adama.
Co
dzisiaj się dzieje z tymi facetami? – pomyślałam.
W
wiadomości było pytanie za ile będę. Odpisałam, że za około pół godziny
powinnam być w domu. Do chłopaków nie dzwoniłam. Dalej jeszcze nie przemyślałam
sprawy do końca.
Po
piętnastu minutach wyszłyśmy ze sklepu w istnie szampańskim humorze. Okazało
się, iż rzeczywiście piękna koralowa suknia czeka na Zuzkę na zapleczu.
Do domów
zawiozła nas mama Hany. Weszłam do domu tanecznym krokiem. Była już 21 więc od
razu wskoczyłam pod prysznic z piosenką Good
girl gone bad Rihanny.
Potem poszłam do pokoju i dopiero koło 22.30 poszłam spać (ach te zadania
domowe). Wkroczyłam w objęcia Morfeusza z uśmiechem na ustach.
Wyśniłam
tej nocy piękne sny.
Kolorowe
obrazy przemykały przez mój umysł. Widziałam przyjaciół i wrogów, tych
teraźniejszych, i zapomnianych.
Potem
obudził mnie dźwięk budzika. Coś jakoś szybko. Moje zdziwienie nie miało
granic. Już ranek? Zwlekłam się z łóżka, wyszłam z pokoju i zbiegłam schodami
na parter. Tam cała rodzina jadła już śniadanie.
-Co
dzisiaj jemy?
-Zależy
co chcesz. Tosty, mleko? Czy coś bardziej wydumanego?
-Tosty.
Najlepiej z dżemem.
================================================
Gdy Alex z przyjaciółkami była w centrum handlowym
Usiadł do pianina. Jego chude palce poruszały się po klawiaturze z gracją i lekkością. Nagle z nastolatka w fullcap'ie zamienił się w eleganckiego chłopca. Grał Dla Elizy. Jego matka leżała na łóżku. Uroniła kilka łez. Potem przestała. Będzie silna przynajmniej dla swojego najmłodszego syna.
Chłopak wstał uśmiechnął się do rodzicielki i poszedł do swojego pokoju. Włączył cicho muzykę klasyczną i spojrzał na siebie w lustrze. Włosy opadały mu na oczy. To znak iż pora pójść do fryzjera.
Nowe jeansy były ciupkę za duże a przy wręcz chorobliwej chudości nastolatka było to bardzo widać. Koszula po całym dniu była wymięta. Szczególnie po tym jak Natalia wpadła na niego w szkole.
Właśnie. Dziewczyna jego marzeń. Idealna pod każdym względem. W porównaniu do Alex, była spokojna, ustatkowana, oraz... Naturalnie piękna (wiecie z tym naturalnym pięknem, to tak do końca nie jest. Chłopak był po prostu do granic zakochany i nie zauważał pewnych "szczegółów").
Uśmiechnął się już po raz drugi w ciągu piętnastu minut. Potem podszedł do półki z książkami. Przeglądał nazwy i gdy znalazł odpowiednią wyciągnął ją z tłumu innych. Mikołajek uśmiechał się do niego z okładki. Chłopak usiadł na pufie i zaczął czytać. Lektura wciągnęła go do tego stopnia, że aż zapomniał o tabunie lekcji które miał zrobić. No, nic. Jakoś się wyrobi.
Tak więc zamieszczam ten oto następny rozdział. Nwm sami oceńcie czy krótki. Musiałam go umieścić bo mam kumulację dobrych pomysłów więc żeby za bardzo nie gmatwać w rozdziałach pojawił się on właśnie teraz :)
Usiadł do pianina. Jego chude palce poruszały się po klawiaturze z gracją i lekkością. Nagle z nastolatka w fullcap'ie zamienił się w eleganckiego chłopca. Grał Dla Elizy. Jego matka leżała na łóżku. Uroniła kilka łez. Potem przestała. Będzie silna przynajmniej dla swojego najmłodszego syna.
Chłopak wstał uśmiechnął się do rodzicielki i poszedł do swojego pokoju. Włączył cicho muzykę klasyczną i spojrzał na siebie w lustrze. Włosy opadały mu na oczy. To znak iż pora pójść do fryzjera.
Nowe jeansy były ciupkę za duże a przy wręcz chorobliwej chudości nastolatka było to bardzo widać. Koszula po całym dniu była wymięta. Szczególnie po tym jak Natalia wpadła na niego w szkole.
Właśnie. Dziewczyna jego marzeń. Idealna pod każdym względem. W porównaniu do Alex, była spokojna, ustatkowana, oraz... Naturalnie piękna (wiecie z tym naturalnym pięknem, to tak do końca nie jest. Chłopak był po prostu do granic zakochany i nie zauważał pewnych "szczegółów").
Uśmiechnął się już po raz drugi w ciągu piętnastu minut. Potem podszedł do półki z książkami. Przeglądał nazwy i gdy znalazł odpowiednią wyciągnął ją z tłumu innych. Mikołajek uśmiechał się do niego z okładki. Chłopak usiadł na pufie i zaczął czytać. Lektura wciągnęła go do tego stopnia, że aż zapomniał o tabunie lekcji które miał zrobić. No, nic. Jakoś się wyrobi.
![]() |
| Od lewej: Hana, Zuza. |
Tak więc zamieszczam ten oto następny rozdział. Nwm sami oceńcie czy krótki. Musiałam go umieścić bo mam kumulację dobrych pomysłów więc żeby za bardzo nie gmatwać w rozdziałach pojawił się on właśnie teraz :)

super ;p
OdpowiedzUsuń