Prolog, czyli od czego wszystko się zaczęło
Mała, pięcioletnia dziewczynka
biegła uśmiechnięta przez park. Była dosyć szybka jak na swój wiek. Śpieszyła
się, bo wiedziała, że rodzice niedługo każą jej wracać do domu oraz dlatego, iż
na boisku ktoś na nią czekał.
Nie było jeszcze późno, bo niedługo
miała minąć godzina osiemnasta, lecz w parku nie dało zauważyć się tak dużo
dzieci jak wcześniej. Większość z nich poszła do wesołego miasteczka, które
zostało otwarte na początku wakacji. Chociaż minęły już dwa tygodnie od jego
otwarcia, rodziny nadal chodziły tam tłumami.
Dziewczynka wbiegła na teren boiska
do piłki nożnej. Prócz wysokiego, szesnastoletniego bruneta, który był jej
starszym bratem, na boisku nie było nikogo. Gdy zauważył on pięciolatkę,
uśmiechnął się i także do niej podbiegł. Uniósł ją nad głowę i kilka razy lekko
podrzucił. Stadko wróbli odleciało z boiska, spłoszone piskami i śmiechami
ludzi.
Chłopak odstawił siostrę na ziemię.
Ona, gdy tylko dotknęła stopami podłoża, podbiegła do ławek ustawionych za
bramką i wyciągnęła spod ławki piłkę adidasa. Podała ją brunetowi i rozpoczęli
jak co dzień swój mały trening.
Dwa lata później. Początek roku
szkolnego.
Przestraszona dziewczynka z dwoma
warkoczykami czekała przed drzwiami swojej nowej szkoły na starszego brata. Ich
rodzice weszli już do środka, jednak ona nie chciała wejść bez ukochanego
przyjaciela. Spóźniał się, a wiedział, jak bardzo rozpoczęcie roku było dla siostry
ważne.
Gdy minęło około piętnaście minut,
a dziewczynka była już bardzo spóźniona, brat nadal się nie pojawiał. Mała
brunetka westchnęła i weszła przez wielkie drzwi do szkoły. Gdy szła przez
korytarze do swojej klasy, skrycie wytarła rączką łezkę, która spłynęła po
rumianym policzku.
Okazało się, iż brunet miał wypadek
drogowy. Podczas spotkania w klasie do ojca rodzeństwa zadzwonili ze szpitala
ze straszną wiadomością. Chłopak dostał śmiertelnych obrażeń. Gdy jego rodzina
niezwłocznie przyjechała do szpitala, on już nie żył.
Dzisiaj. Początek roku szkolnego.
Już nie taka mała brunetka założyła
za ucho pasmo swoich lśniących włosów. Bała się tego dnia, dnia rozpoczęcia
roku szkolnego od pierwszej klasy podstawówki, kiedy to zmarł jej ukochany
brat.
Dziewczyna, w zamiarze podejścia do
drzwi wejściowych zrobiła kilka kroków w ich kierunku, gdy tłum uczniów od razu
wciągnął ją do środka. Kiedy przekroczyła próg gimnazjum, poczuła, iż skończył
się już czas nazywania jej „dzieckiem”. Teraz należała do „młodzieży”.
Tylko pytaniem jest, czy jej się to
spodoba?
I jak,
co sądzicie? Piszcie w komentarzach, a ja już zabieram się za rozdział
pierwszy, który powinien pojawić się tutaj jeszcze w tym tygodniu.
Okej, minęło kilka dni, a na blogu ani jednego komentarza. Publikuję moje opowiadanie po to, by ktoś je czytał, a skoro czytających nie ma, to nie wiem, czy jest sens dalej pisać (znaczy się, umieszczać to opowiadanie, bo pisać je i tak będę). Jeśli jednak jest jakiś obserwator bloga, proszę, by się odezwał.
Okej, minęło kilka dni, a na blogu ani jednego komentarza. Publikuję moje opowiadanie po to, by ktoś je czytał, a skoro czytających nie ma, to nie wiem, czy jest sens dalej pisać (znaczy się, umieszczać to opowiadanie, bo pisać je i tak będę). Jeśli jednak jest jakiś obserwator bloga, proszę, by się odezwał.
Napisz coś jeszcze, bo po prologu ciężko ocenić!
OdpowiedzUsuńFajnie, że ktoś to czyta. Okej, do końca tygodnia (tego tygodnia) wkleję pierwszy rozdział. :)
Usuń